Skopiowano ✓
Strona głównaSklepy internetowe › Przeniesienie sklepu
Wyjście z platformy abonamentowej

Zrezygnuj z abonamentu
i zabierz sklep ze sobą

Shoper, IdoSell, Selly, Sky-Shop, PrestaShop, WooCommerce — punkt wyjścia jest zawsze ten sam. Najtrudniejsze nie są produkty, tylko adresy: Twój sklep ma w Google setki linków w formacie, którego nowy sklep nie zna, a po przełączeniu każdy z nich zwraca 404. Mój silnik rozpoznaje stare formaty i kieruje je na nowe adresy — a tam, gdzie da się odtworzyć stary kształt, adresy zostają identyczne.

Punkt wyjścia

Dlaczego sprzedawcy rezygnują z platform

Shoper, IdoSell czy Selly to wygodny start. Problem pojawia się po dwóch, trzech latach — abonament urósł, a sklep dalej nie jest Twój.

Abonament rośnie razem z obrotem

Wyższy plan, dodatkowe moduły, płatne integracje. Koszt stały, który trzeba wypracować, zanim zarobisz cokolwiek — a rachunek przychodzi też w miesiącach, w których sprzedaż stoi.

Nie masz dostępu do kodu

Zmiana, która zajmuje godzinę, nie jest możliwa, bo nie ma jej w panelu. Zostaje czekanie, aż producent uzna, że to dobry pomysł dla wszystkich swoich klientów naraz. Na własnym silniku dopisanie funkcji jest kwestią wyceny, nie cudzej roadmapy.

Płatne dodatki do rzeczy, które gdzie indziej są standardem

Certyfikat SSL. Na platformach abonamentowych bywa osobną pozycją: pierwszy rok w cenie promocyjnej, odnowienie wyraźnie droższe. Warto wiedzieć, za co się płaci — szyfrowanie i kłódka w przeglądarce są dziś darmowe. Certyfikaty Let's Encrypt wystawia się bez opłat, odnawiają się same, a przeglądarka traktuje je identycznie jak płatne. Opłata dotyczy certyfikatu komercyjnego z gwarancją finansową, której mały sklep nigdy nie wykorzysta.

Przyjazne adresy URL. Linki bez numerów potrafią być płatnym dodatkiem w rocznej subskrypcji — rzędu kilkuset złotych za coś, co gdzie indziej jest standardem. Jest w tym drugie dno: włączenie ich w działającym sklepie zmienia wszystkie adresy, więc stare i tak trzeba przekierować kodem 301. Płacisz co roku za zmianę, która sama w sobie jest małą migracją.

U mnie jedno i drugie jest domyślne. SSL siedzi w rocznym utrzymaniu i nie ma osobnej pozycji na fakturze. Adresy są czyste od pierwszego dnia — nie da się ich dokupić, bo nie ma za co.

Wyprowadzka jest celowo trudna

Im dłużej zwlekasz, tym więcej zaindeksowanych adresów masz do uratowania i tym większe ryzyko, że nigdy nie odejdziesz. To nie przypadek, tylko model biznesowy.

Zanim wypowiesz umowę

Kolejność, która chroni Twoje dane

To jest część, na której ludzie tracą najwięcej — nie na samej migracji, tylko na wypowiedzeniu umowy w złym momencie. Cztery rzeczy, które trzeba zrobić przed rezygnacją, a nie po niej.

Zrób eksport danych

Produkty, kategorie, opisy, klienci, historia zamówień. Po wygaszeniu konta panel przestaje być dostępny i nie ma skąd tych danych wziąć. Eksport zajmuje kwadrans, odtworzenie katalogu z niczego — tygodnie.

Przenieś zdjęcia, zanim znikną serwery platformy

Plik eksportu zwykle nie zawiera zdjęć, tylko adresy, pod którymi leżą na serwerach platformy. Import zaciąga je po tych adresach — więc musi się odbyć, dopóki stary sklep jeszcze działa. Po wyłączeniu konta zostaje katalog bez ani jednego zdjęcia i nie ma ich skąd odzyskać. To najczęstszy nieodwracalny błąd przy wyprowadzce.

Sprawdź, kto jest abonentem domeny

Jeśli domenę rejestrowała za Ciebie platforma, to ona może figurować jako abonent. Zanim wypowiesz umowę, sprawdź to w panelu domeny i — jeśli trzeba — wystąp o przeniesienie do własnego rejestratora. Domena to jedyna rzecz, której nie da się odtworzyć: bez niej tracisz adres, pocztę firmową i cały dorobek w Google.

Wypowiedz umowę dopiero po miesiącu pracy nowego sklepu

Abonamenty bywają płatne z góry za rok i nie zawsze przewidują zwrot za niewykorzystaną część — sprawdź to w swojej umowie, bo warunki różnią się między dostawcami. Niezależnie od tego, stary sklep utrzymany jeszcze przez miesiąc po przełączeniu domeny jest tani w stosunku do tego, co daje: możliwość natychmiastowego cofnięcia się, gdyby coś nie zagrało.

Sedno sprawy

Co się dzieje z adresami po migracji

To jest pytanie, przez które większość sprzedawców zostaje na platformie. Rozłóżmy je na części.

Na czym polega problem

Każda platforma buduje adresy po swojemu. Shoper wstawia w link identyfikator produktu i zostawia wielkie litery: /pl/p/Nazwa-Produktu/1234. PrestaShop robi /12-nazwa-produktu.html, IdoSell /product-pol-1234-nazwa.html, WooCommerce /produkt/nazwa/.

Jeżeli nowy sklep nie zna starego kształtu, Google przy pierwszym przejściu robotem dostaje 404 na każdym zaindeksowanym adresie. Efekt: wypadnięcie z wyników, a do tego klienci lądujący na pustej stronie błędu — z zakładek, z linków w mediach społecznościowych i z porównywarek.

Rozwiązanie, którego nie stosuję

Najprostsze wyjście to ustawić w nowym sklepie format Shopera i udawać, że nic się nie zmieniło. Tylko wtedy zostajesz z numerem w każdym adresie na zawsze — czyli dokładnie z tym, od czego uciekasz. To nie migracja, tylko przeprowadzka z tymi samymi meblami.

Jak to działa u mnie

W silniku są to dwie osobne, niezależnie ustawiane rzeczy:

  • Adresy własne — prefiks, po którym sklep buduje swoje linki. Osobny dla produktu, kategorii, strony i wpisu bloga. Domyślnie /produkt/, ale ustawiasz go sam. Świadomie bez identyfikatorów — adres ma być czytelny dla człowieka.
  • Adresy ze starej platformy — lista formatów, które sklep rozpoznaje i kieruje kodem 301 na adres własny. Może ich być kilka, bo sklep mógł przenosić się więcej niż raz. W panelu są gotowe wzorce dla Shopera, PrestaShop, IdoSell, WooCommerce i Magento, plus tester: wklejasz stary link i widzisz, gdzie trafi — jeszcze zanim ruszymy domenę.

Ten podział daje trzy rzeczy naraz. Ładne adresy od pierwszego dnia. Stare linki działają. I zero duplikatów w Google, bo stary wzorzec nigdy nie wyświetla strony — zawsze robi przekierowanie, więc każda treść ma jeden adres kanoniczny.

Masz wybór, jak mają wyglądać nowe adresy

Wariant pierwszy: adresy zostają identyczne. Jeśli Twoja platforma buduje adres z samej nazwy produktu — tak działa na przykład WooCommerce — ustawiam ten sam prefiks i nowy sklep generuje linki co do znaku takie same jak stare. Nie ma wtedy żadnych przekierowań, bo nie ma czego przekierowywać. Z punktu widzenia Google sklep w ogóle nie zmienił adresów.

Wariant drugi: adresy zostają uporządkowane. Jeśli stary adres zawiera numer produktu — Shoper /pl/p/Nazwa/1234, PrestaShop /12-nazwa.html, IdoSell /product-pol-12-nazwa.html — nowy sklep daje czysty adres bez numeru, a stary kieruje na niego przekierowaniem 301. Ten wariant wybiera większość, bo numer w linku to jedna z rzeczy, od których się ucieka.

Niezależnie od wariantu nazwy w adresach przepisuję ze starego sklepu jeden do jednego — import przyjmuje je wprost z pliku eksportu, zamiast generować własne z nazwy produktu. Dzięki temu dopasowanie starych adresów jest pełne, a nie „prawie pełne". To ta jedna decyzja przy imporcie, która decyduje, czy przekierowania trafią w komplet linków, czy w dziewięćdziesiąt procent.

Przekierowania nie są tak straszne, jak się wydaje

Wokół 301 narosło sporo lęku, więc warto to odczarować: to jest rutynowa operacja, za którą na platformie prawdopodobnie już kiedyś zapłaciłeś. Przyjazne adresy bez numerów bywają tam płatnym dodatkiem w rocznej subskrypcji — a ich włączenie w sklepie, który już działa, zmienia wszystkie linki i uruchamia dokładnie ten sam mechanizm: stary adres oddaje ruch nowemu kodem 301.

Innymi słowy: gdybyś kupił przyjazne adresy u siebie na platformie, przeszedłbyś przez to samo przekierowanie co przy migracji — tylko zapłaciłbyś za to co roku i został tam, gdzie jesteś. Przekierowanie 301 nie jest kosztem migracji, tylko normalnym sposobem, w jaki internet obsługuje zmianę adresu. Google zna ten mechanizm od dwudziestu lat i przenosi po nim wartość strony; kłopot pojawia się dopiero wtedy, gdy przekierowania nie ma i adres zwraca 404.

Dwa szczegóły, które robią różnicę

Dopasowanie idzie po nazwie, nigdy po numerze. Identyfikator ze Shopera nie ma nic wspólnego z numeracją w nowym sklepie — dopasowanie po nim wysłałoby klienta na przypadkowy produkt. Klient oglądający nie ten towar, po który przyszedł, to gorszy wynik niż uczciwe 404, więc silnik szuka wyłącznie po nazwie z adresu. Rozpoznaje przy tym zapis Shopera z wielkimi literami i przecinkami oraz kodowane polskie znaki.

Przekierowania zapisują się same. Rozpoznany stary adres ląduje w tabeli przekierowań z licznikiem trafień. Po miesiącu widzisz w panelu czarno na białym, które stare linki naprawdę żyją i ile ruchu przynoszą. Te, które przez pół roku nie zebrały ani jednego wejścia, można spokojnie usunąć.

Z jakich platform przenoszę sklepy

Shoper
Adres produktu z nazwą i numerem: /pl/p/Nazwa/1234. Wzorzec gotowy w panelu, razem z obsługą wielkich liter i przecinków, które ta platforma zostawia w linkach.
IdoSell
Format /product-pol-1234-nazwa.html. Wzorzec gotowy, dopasowanie po nazwie z pominięciem numeru.
PrestaShop
Format /12-nazwa-produktu.html. Wzorzec gotowy. Dotyczy też sklepów na własnym serwerze, nie tylko abonamentowych.
WooCommerce
Adres zbudowany z samej nazwy. To przypadek, w którym adresy zwykle da się odtworzyć jeden do jednego, bez żadnych przekierowań.
Magento
Format z końcówką .html. Wzorzec gotowy w panelu.
Selly, Sky-Shop i inne
Format spoza gotowej listy dopisuję ręcznie na podstawie Twoich prawdziwych adresów. Zajmuje to kilka minut i działa tak samo jak wzorce wbudowane.

Sklep może mieć wpisanych kilka starych formatów naraz — jeśli przenosił się już wcześniej, adresy z obu poprzednich platform będą działać.

Uczciwie: przekierowania ratują adresy, nie gwarantują pozycji. Google potrzebuje zwykle od dwóch do sześciu tygodni na przepisanie indeksu i w tym czasie wahania są normalne. Dlatego nie ma sensu migrować w szczycie sezonu — najlepszy moment to martwy okres, nie listopad.

Przebieg

Jak wygląda przeniesienie krok po kroku

Przy sklepie do kilkuset produktów całość zajmuje od kilku dni do dwóch tygodni. Kolejność jest ta sama niezależnie od tego, czy przenosisz dane sam, czy zlecasz mi całość — zmienia się tylko to, kto klika. Twój obecny sklep pracuje przez ten czas normalnie i przyjmuje zamówienia.

Eksport danych ze starej platformy

Produkty, kategorie, zdjęcia i opisy z panelu platformy do pliku CSV lub XML. Do tego lista zaindeksowanych adresów z Google Search Console i mapy witryny — to podstawa do ustawienia przekierowań.

Ważna kolejność: zdjęcia zaciągam po adresach ze starego sklepu, więc import musi się odbyć, zanim wyłączysz abonament platformy. Po wygaszeniu konta zdjęcia znikają razem z nim i nie ma ich skąd odzyskać. To pierwsza rzecz, którą ustalam przy każdej migracji.

Sklep testowy na subdomenie

Nowy sklep powstaje pod adresem typu test.twojadomena.pl. Twój obecny sklep nie jest w tym momencie dotykany w żaden sposób. Możesz klikać, testować i zgłaszać uwagi na spokojnie.

Import asortymentu

Dane przechodzą przez konwerter, który dopasowuje kolumny do formatu silnika i radzi sobie z krzakami w polskich znakach. Zdjęcia są przy wgrywaniu kompresowane — mniejszy transfer i szybsze karty produktów.

Ustawienie adresów i przekierowań

Nazwy w adresach przepisuję z eksportu jeden do jednego, potem ustawiam prefiksy własne i wzorce starej platformy, a na koniec sprawdzam je testerem na kilkudziesięciu prawdziwych adresach z Search Console. To moment, w którym rozstrzyga się, czy migracja będzie bolesna, czy nie.

Płatności, wysyłka, dokumenty

Podpięcie bramki płatniczej, metod dostawy, paczkomatów InPost z mapą w koszyku oraz regulaminu i polityki prywatności. Paczkomaty wymagają Twojego bezpłatnego konta w InPoście — dostęp jest przypisany do domeny i nie da się go współdzielić.

Zamówienie próbne od początku do końca

Prawdziwe zamówienie z prawdziwą płatnością na małą kwotę: koszyk, wybór paczkomatu, płatność, e-mail potwierdzający, status w panelu. Dopiero po tym ruszamy domenę.

Przełączenie domeny

Zmiana DNS na nowy serwer. Stary sklep zostaw aktywny do końca opłaconego okresu — jeśli cokolwiek pójdzie nie tak, cofnięcie kierowania domeny to kwestia minut, a nie odbudowy sklepu.

Pierwsze dwa tygodnie po

Nowa mapa witryny do Search Console, obserwacja raportu błędów indeksowania i licznika trafień na przekierowaniach. Jeśli wyjdzie format adresu, którego nie przewidzieliśmy, dopisanie wzorca to jedna zmiana w panelu — działa od razu i wstecz, dla wszystkich adresów tego kształtu.

Ryzyko

Czy taka migracja jest bezpieczna

Cztery rzeczy, które sprawiają, że nie ma tu momentu bez odwrotu.

Stary sklep pracuje do końca

Do przełączenia DNS sprzedajesz na starej platformie bez żadnych zmian. Nowy sklep stoi obok, na subdomenie. Nie ma dnia, w którym sklep jest wyłączony.

Kopia przed każdą zmianą

Każda aktualizacja struktury sklepu robi najpierw zrzut bazy. Nieudany zrzut oznacza, że aktualizacja w ogóle nie startuje — celowo w tej kolejności.

Osobna baza dla Twojego sklepu

Twoje zamówienia i dane klientów nie leżą we wspólnej tabeli z cudzymi sklepami. Eksport całości to jeden plik, który dostajesz na żądanie, bez pytania o powód.

Odwrót jest możliwy

Dopóki konto na starej platformie żyje, powrót to przestawienie DNS. Dlatego radzę nie wypowiadać abonamentu przed migracją, tylko po miesiącu spokojnej pracy nowego sklepu.

Czego migracja nie przeniesie: historii zamówień i kont klientów (hasła są zaszyfrowane po stronie platformy — klienci zakładają konto na nowo albo kupują bez rejestracji), opinii zbieranych w modułach platformy oraz konfiguracji płatnych dodatków, które w nowym sklepie po prostu nie istnieją. Statystyki w Google Analytics zostają Twoje, bo są poza sklepem.

Po migracji

Co dostajesz w nowym sklepie

Bez planów taryfowych i bez modułów do dokupienia. To pełen zakres, który wchodzi do każdego sklepu.

Sprzedaż

Paczkomaty InPost
Mapa i wyszukiwarka punktu odbioru bezpośrednio w koszyku. Wybrany paczkomat trafia do zamówienia i na e-mail potwierdzający.
Płatności online
PayU i Przelewy24 wpięte w sklep. Klient płaci BLIK-iem lub kartą i wraca na stronę z potwierdzeniem.
Kupony rabatowe
Rabat procentowy, kwotowy albo darmowa wysyłka, z limitem użyć, terminem ważności i minimalną wartością koszyka.
Konta klientów
Rejestracja, logowanie, przypomnienie hasła i historia zamówień. Wyłączasz jednym przełącznikiem, jeśli wolisz zakupy bez rejestracji.
Zgodność z Omnibusem
Sklep zapisuje każdą zmianę ceny i przy obniżce sam pokazuje najniższą cenę z 30 dni przed promocją. Masz dowód na wypadek kontroli.
Śledzenie przesyłek
Numer listu przewozowego w zamówieniu, automatyczny link do śledzenia i e-mail do klienta po nadaniu paczki.

Widoczność i panel

Feed do Merchant Center
Plik produktowy pod Zakupy Google generowany automatycznie z asortymentu, aktualizowany razem ze sklepem.
Przekierowania na automacie
Zmiana nazwy produktu zmienia adres — silnik sam dopisuje przekierowanie ze starego na nowy, żebyś nie tracił wypracowanej pozycji.
Mapa strony i pola SEO
Sitemap.xml aktualizuje się z asortymentem, a własny tytuł i opis ustawiasz dla każdego produktu, kategorii i podstrony.
Kilka sklepów, jedno logowanie
Prowadzisz więcej niż jeden sklep? Przełączasz się między nimi w jednym panelu, bez osobnych kont i haseł.

Pełna lista funkcji sklepu →

Koszty

Dwie drogi wyjścia z platformy

Silnik ma wszystkie narzędzia migracyjne w panelu, więc nie musisz zlecać mi całości. Możesz kupić sam sklep i przenieść dane własnymi rękami — albo oddać mi robotę i dostać gotowe.

Droga pierwsza — robię to ja
Pierwszy rokwycena
Każdy kolejny499 zł
stała kwota podana przed rozpoczęciem pracy, nie w trakcie
  • Import asortymentu ze starej platformy
  • Przepisanie nazw w adresach jeden do jednego
  • Konfiguracja i przetestowanie przekierowań
  • Wygląd dopasowany do Twojej marki
  • Płatności online i metody dostawy
  • Paczkomaty InPost w koszyku
  • Feed do Google Merchant Center
  • Przeniesienie domeny i certyfikat SSL
  • Szkolenie z obsługi panelu

Utrzymanie: 499 zł rocznie — hosting, certyfikat SSL, kopie zapasowe i aktualizacje silnika, w tym te wynikające ze zmian w przepisach albo w API płatności. Bez prowizji od sprzedaży i bez opłat za liczbę produktów.

Droga druga — robisz to sam
Pierwszy rok499 zł
Każdy kolejny499 zł
bez opłaty wdrożeniowej i bez dopłaty za migrację
  • Import produktów z pliku CSV lub XML
  • Podgląd danych przed zapisem
  • Kategorie tworzone automatycznie z pliku
  • Zdjęcia zaciągane po adresach
  • Własna kolumna z nazwą w adresie
  • Gotowe wzorce adresów pięciu platform
  • Tester adresów przed przełączeniem
  • Licznik trafień na przekierowaniach

Co robię ja: stawiam sklep, podpinam domenę i certyfikat, przekazuję panel. Co robisz Ty: eksport ze starej platformy, dopasowanie kolumn, import, konfiguracja płatności i wysyłki, ustawienie wzorców adresów i sprawdzenie ich testerem.

499 zł i nic więcej — także w pierwszym roku. Płacisz tyle, bo część pracy bierzesz na siebie. Hosting, certyfikat SSL, kopie zapasowe i aktualizacje są w tej kwocie, a cena nie rośnie przy odnowieniu.

Którą drogę wybrać

Sam poradzisz sobie, jeśli umiesz wyciągnąć eksport ze swojej platformy, ogarniasz plik CSV w arkuszu i wiesz, jak wygląda adres Twojego produktu. Reszta jest w panelu: import pokazuje podgląd przed zapisem, wzorce adresów masz gotowe do wyboru, a tester mówi wprost, gdzie trafi stary link — jeszcze zanim ruszysz domenę. Nie trzeba do tego programisty.

Oddaj mi to, jeśli masz kilkaset produktów z wariantami, eksport wychodzi porozrywany, albo po prostu nie chcesz brać na siebie odpowiedzialności za moment przełączenia domeny. Przy sklepie, który realnie zarabia, dzień przestoju kosztuje więcej niż cała migracja.

Można też pośrodku: kupujesz sklep, przenosisz produkty sam, a mnie zostawiasz sam moment przełączenia i ustawienie przekierowań. Wycenę takiej pomocy podaję po zobaczeniu, ile zostało do zrobienia.

Od czego zależy wycena, jeśli robię całość

Migracji nie da się uczciwie wycenić z cennika, bo dwa sklepy o tej samej liczbie produktów potrafią różnić się pracą o kilka dni. Patrzę na cztery rzeczy:

  • Liczba produktów i wariantów. Sto pozycji bez wariantów to inna robota niż trzysta w pięciu rozmiarach i czterech kolorach.
  • Liczba zaindeksowanych adresów. Im więcej Google ma zapisane, tym więcej trzeba sprawdzić testerem przed przełączeniem domeny.
  • Stan danych po eksporcie. Opisy z platform bywają w gorszym stanie, niż się właścicielowi wydaje — porozrywane tabele, krzaki w polskich znakach, resztki po dawnych szablonach.
  • Integracje. Feed hurtowni, wysyłka do systemu magazynowego, nietypowa bramka płatnicza — każda z nich to osobna pozycja.

Wystarczy, że wyślesz mi adres sklepu i plik eksportu. Przejrzę je i podam jedną stałą kwotę za całość razem z zakresem na piśmie. Jeśli w trakcie okaże się, że doszła praca, o której nie było mowy, ustalamy to osobno — kwota z wyceny nie rośnie sama.

Dla porównania: ile kosztuje zostać

Abonament w planie pozwalającym na normalną sprzedaż to rząd 300 zł netto miesięcznie, w planach wyższych 700 zł i więcej. Do tego dochodzą pozycje, o których łatwo zapomnieć przy podpisywaniu — certyfikat SSL i przyjazne adresy URL bywają płatne osobno, w rocznych subskrypcjach. I jeszcze jedno: kwoty z cenników to zwykle stawki na pierwszy rok. Przy odnowieniu rosną, czasem znacząco.

Sklep na własnym silniku to 499 zł rocznie — w tej kwocie mieści się hosting, certyfikat SSL, kopie zapasowe i aktualizacje, a czyste adresy są domyślne. Tyle kosztuje rok, nie miesiąc. Kwoty orientacyjne, netto, stan na sierpień 2026 — cenniki platform zmieniają się często, sprawdź aktualne przed decyzją.

Pytania

Najczęstsze pytania o rezygnację i przeniesienie

Czy stracę pozycje w Google po przeniesieniu sklepu?
Przy poprawnie ustawionych przekierowaniach 301 pozycje przechodzą na nowe adresy. Google potrzebuje zwykle od dwóch do sześciu tygodni na przepisanie indeksu i w tym czasie widoczność może się wahać. Trwała strata zdarza się wtedy, gdy stare adresy zwracają 404 — a temu właśnie zapobiegają wzorce zgodności w silniku.
Ile trwa przeniesienie sklepu?
Przy sklepie do kilkuset produktów: od kilku dni do dwóch tygodni. Najwięcej czasu zajmuje nie technika, tylko przeglądanie danych po imporcie — opisy i warianty z platformy bywają w gorszym stanie, niż się właścicielowi wydaje.
Czy sklep będzie w tym czasie wyłączony?
Nie. Nowy sklep powstaje na subdomenie i działa równolegle. Twój sklep na Shoperze sprzedaje normalnie aż do momentu przełączenia domeny, które trwa kilka minut.
Co z zamówieniami i kontami klientów ze starego sklepu?
Historię zamówień warto wyeksportować do pliku i zachować u siebie — jest potrzebna do rozliczeń, nie do działania sklepu. Kont klientów nie da się przenieść razem z hasłami, bo platforma trzyma je w postaci zaszyfrowanej. Klienci zakładają konto ponownie albo kupują bez rejestracji.
Czy mogę wrócić na starą platformę, jeśli coś pójdzie nie tak?
Dopóki konto jest aktywne — tak, przez przestawienie DNS z powrotem. Dlatego radzę nie wypowiadać abonamentu przed migracją, tylko dopiero po miesiącu pracy nowego sklepu na Twojej domenie.
Czy mogę zrezygnować z abonamentu w trakcie opłaconego okresu?
To zależy od Twojej umowy — abonamenty bywają płatne z góry za rok i nie zawsze przewidują zwrot za niewykorzystaną część, a warunki różnią się między dostawcami. Niezależnie od tego nie warto wypowiadać umowy przed migracją: dopóki stare konto działa, powrót jest możliwy, a dane i zdjęcia pozostają dostępne.
Co się stanie ze zdjęciami produktów po wyłączeniu konta?
Plik eksportu zwykle nie zawiera samych zdjęć, tylko adresy, pod którymi leżą na serwerach platformy. Import zaciąga je po tych adresach, więc musi się odbyć, dopóki stary sklep działa. Po wygaszeniu konta zdjęcia znikają razem z nim i nie ma ich skąd odzyskać — to najczęstszy nieodwracalny błąd przy wyprowadzce.
Czy domena zostaje moja po rezygnacji z platformy?
Zależy od tego, kto figuruje jako abonent. Jeśli domenę rejestrowała platforma, może być zapisana na nią — sprawdź to przed wypowiedzeniem umowy i w razie potrzeby wystąp o przeniesienie do własnego rejestratora. Domena to jedyny element, którego nie da się odtworzyć.
Czy przenosisz sklepy z każdej platformy?
Tak. W silniku są gotowe wzorce adresów dla PrestaShop, IdoSell, WooCommerce i Magento, a format spoza listy dopisuje się ręcznie. Sklep może mieć wpisanych kilka starych formatów naraz, jeśli przenosił się już wcześniej.
Co, jeśli po migracji wyjdzie adres, którego nie przewidzieliśmy?
Dopisanie wzorca to jedna zmiana w panelu, działająca natychmiast i wstecz — dla wszystkich adresów tego kształtu, nie tylko dla tego jednego. Rozpoznane adresy zapisują się z licznikiem trafień, więc widać, które stare linki naprawdę przynoszą ruch.
Czy mogę przeprowadzić migrację samodzielnie?
Tak. Wszystkie narzędzia są w panelu: import z pliku CSV lub XML z podglądem przed zapisem, gotowe wzorce adresów pięciu platform, tester adresów i licznik trafień na przekierowaniach. Bierzesz sklep za 499 zł rocznie i przenosisz dane sam, bez opłaty wdrożeniowej i bez dopłaty za migrację. Musisz umieć wyciągnąć eksport ze swojej platformy i ruszać się w arkuszu — programista nie jest potrzebny.
Czy przekierowania 301 są ryzykowne?
Nie bardziej niż zmiana adresu w dowolnej innej sytuacji. Przekierowanie 301 to standardowy sposób obsługi takiej zmiany — Google przenosi po nim wartość strony i robi to od lat. Ten sam mechanizm uruchamia się na platformach abonamentowych po włączeniu przyjaznych adresów, które bywają tam płatnym dodatkiem w rocznej subskrypcji. Ryzyko pojawia się nie przy przekierowaniu, tylko przy jego braku — gdy stary adres zwraca 404.
Ile kosztuje przeniesienie sklepu?
Zależy od drogi. Przenosisz dane sam — płacisz tylko za sklep, 499 zł rocznie, także w pierwszym roku, bez opłaty wdrożeniowej i bez dopłaty za migrację. Robię to ja — wyceniam indywidualnie, bo zakres zależy od liczby produktów i wariantów, liczby zaindeksowanych adresów, stanu opisów po eksporcie i potrzebnych integracji; kwotę podaję razem z zakresem na piśmie, przed rozpoczęciem pracy. Każdy kolejny rok to 499 zł, niezależnie od wybranej drogi.
Kto jest właścicielem sklepu po migracji?
Ty. Kod sklepu i baza danych są Twoje, hosting prowadzę na Twoje dane. Roczna opłata dotyczy utrzymania i aktualizacji, nie licencji na używanie własnego sklepu — rezygnacja z opieki nie wyłącza sklepu.

Sprawdźmy Twój sklep, zanim wypowiesz umowę

Opisz swój sklep →

Napisz, ile masz produktów i na jakiej platformie stoisz. Odpiszę, jak wyglądałyby adresy po migracji — a jeśli uznam, że przenoszenie się nie opłaca, powiem to wprost.